Marketing dla gabinetów i salonów
Klientka była u Ciebie w marcu. Wyszła zadowolona. Jest maj i nie wróciła, bo nie pamięta, że u Ciebie było dobrze, a Instagram konkurencji przypomina jej o sobie trzy razy w tygodniu.
W tym samym czasie ktoś dzwonił w trakcie zabiegu. Nie odebrałaś, bo miałaś ręce zajęte. Oddzwoniłaś po godzinie i było już za późno.
Jak zapełnić grafik w gabinecie albo salonie?
Grafik zapełnia się z dwóch źródeł: nowych klientów i powrotów. Powroty są kilkanaście razy tańsze, bo za tę osobę już raz zapłaciłaś. Dlatego zaczynam od tego, żeby klientka po pierwszej wizycie dostała przypomnienie w odpowiednim momencie, a dopiero potem od pozyskiwania nowych.
- Niewypełnione okienko to strata równa pełnej cenie zabiegu, a koszt stały biegnie tak samo
- Powrót klientki kosztuje wielokrotnie mniej niż pozyskanie nowej
- System rezerwacji przypomina o wizycie umówionej. O tej, której klientka nie umówiła, nie przypomni nikt
- Automatyzacja powrotów: 1 800 zł, pełne wdrożenie: 6 500 zł
- Treści do social i wizytówki: 1 500 zł za miesiąc albo 4 500 zł za trzy miesiące
Trzy sytuacje, które kosztują najwięcej
Zacznijmy od klientki, która nie wraca, choć powinna. Zabieg z serii wymaga trzech wizyt, a ona przyszła na jedną i nie zobaczyła efektu, bo efekt bez serii nie istnieje. Zabieg pielęgnacyjny ma sens co sześć tygodni, a ona pojawia się raz na pół roku. Nikt jej nie przypomniał w momencie, w którym byłaby gotowa, więc temat po prostu wyparował między jednym a drugim tygodniem. Traci na tym dwa razy: Ty pustym okienkiem, ona brakiem rezultatu, za który już raz zapłaciła.
Druga sytuacja to telefon dzwoniący w trakcie pracy. Nie możesz przerwać zabiegu i nie powinnaś. Osoba dzwoniąca rzadko zostawia wiadomość, częściej dzwoni do następnego gabinetu z listy, bo chce się umówić dziś, a nie prowadzić korespondencję. Najbardziej niewygodne jest to, że nie wiesz, ile takich telefonów było. W zestawieniu na koniec miesiąca widzisz wizyty, które się odbyły, i nie widzisz tych, które nie doszły do skutku, bo nikt ich nie zapisał.
Trzecia dotyczy Twojego czasu po godzinach. Instagram zjada sześć do ośmiu godzin tygodniowo i nie umiesz go nikomu oddać, bo nikt inny nie wie, jak opisać Twoje zabiegi i które zdjęcie nadaje się do publikacji. To jest praca wykonywana wieczorem, nieopłacana, po ośmiu godzinach spędzonych przy ludziach. Zwykle kończy się tak, że przez trzy tygodnie nie ma nic, a potem jednego wieczoru powstaje pięć postów naraz i widać po nich, że powstały na siłę.
Co z tym robię
Zaczynam od jednej liczby: ile klientek, które były raz, wróciło drugi raz. Jeśli tego nie wiesz, wyciągam to z Twojego systemu rezerwacji, bo zwykle da się to policzyć w kwadrans. Od tej liczby zależy, czy w ogóle warto cokolwiek wdrażać. Przy powrotach na poziomie siedemdziesięciu procent problemem nie są powroty, tylko liczba nowych klientek, i wtedy rozmawiamy o czymś innym.
Potem ustawiam przypomnienie po znanym zdarzeniu. Klientka kończy wizytę, system wie, kiedy naturalnie powinna wrócić, i wysyła jedną wiadomość w tym momencie. Nie masową, nie promocyjną, nie do całej bazy naraz. Jedną, w odpowiednim tygodniu, z prostą drogą do rezerwacji. Różnica względem wysyłki promocyjnej jest zasadnicza: tamta trafia do wszystkich w ten sam wtorek, ta do jednej osoby wtedy, kiedy ma dla niej sens.
Drugi element to odpowiedź, gdy nie możesz odebrać. Ktoś pisze albo dzwoni w trakcie zabiegu i w minutę dostaje cenę, wolne terminy i informację o tym, jak wygląda pierwsza wizyta. Same rzeczy, które i tak powiedziałabyś sama, tylko że o godzinie, o której nie możesz. Pytania wymagające Twojej oceny, na przykład o przeciwwskazania, trafiają do Ciebie z zapisanym kontaktem i treścią, żebyś oddzwoniła przygotowana.
Trzeci to treści, które nie wymagają Twoich wieczorów. Posty i wpisy w wizytówce Google przygotowane z Twoich zdjęć i Twoim językiem, publikowane regularnie. Twoja rola ogranicza się do wysłania materiału i zatwierdzenia treści, bez siadania do tego po pracy.
Czy Booksy albo Versum nie wystarczy
To pytanie pada najczęściej i odpowiedź jest uczciwa: w dużej części wystarczy. System rezerwacji obsługuje wizytę, która jest już umówiona. Potwierdza ją, przypomina o niej dzień wcześniej, ogranicza nieobecności i pozwala klientce przełożyć termin bez dzwonienia do Ciebie. Robi to dobrze i jeśli tego jeszcze nie masz, zacznij od tego, nie ode mnie. Wydasz mniej i rozwiążesz najpilniejszy problem.
Czego system rezerwacji nie robi: nie odzyskuje klientki, która przestała przychodzić, bo w jego świecie ona po prostu nie ma umówionego terminu i tym samym nie istnieje. Nie prowadzi serii zabiegowej przez trzy wizyty, bo widzi każdą z nich osobno. Nie łączy Instagrama, wizytówki i skrzynki w jeden obieg, więc pytanie zadane w wiadomości zostaje w wiadomościach. Tam zaczyna się moja robota i tylko tam, bo budowanie drugiego kalendarza obok istniejącego nie ma sensu.
Przykład
Gabinet fizjoterapii, dwie osoby plus recepcja na pół etatu. Pacjent kończy cykl dziesięciu wizyt i znika, choć kontrola po trzech miesiącach ma sens medyczny i zwykle kończy się kolejnym cyklem.
Po ustawieniu system wie, że cykl się zakończył, i po trzech miesiącach wysyła wiadomość z propozycją kontroli. Nie do wszystkich naraz, tylko do tego pacjenta, w jego terminie liczonym od jego ostatniej wizyty. Recepcja nie musi prowadzić listy w zeszycie ani pamiętać, kto kiedy kończył. Przy dwudziestu pacjentach miesięcznie kończących cykl daje to dwadzieścia wiadomości wysłanych w dwudziestu różnych momentach, czego ręcznie nikt nie zrobi.
Ile to kosztuje
| Co | Ile |
|---|---|
| Automatyzacja powrotów, pakiet startowy | 1 800 zł |
| Pełne wdrożenie: przypomnienia, seria, prośba o opinię | 6 500 zł |
| Treści do social i wizytówki, miesiąc na start | 1 500 zł |
| Treści przez trzy miesiące, po których profil działa sam | 4 500 zł |
| Agent AI odpowiadający na pytania o cenę i terminy | 3 000 zł |
| Jedno narzędzie: formularz kwalifikacji, kalkulator | 2 500 zł |
Po zakończeniu projektu system zostaje u Ciebie razem z dokumentacją. Nie płacisz abonamentu, żeby dalej działał, bo nie ma czego utrzymywać poza abonamentami narzędzi, które płacisz bezpośrednio dostawcom.
Kiedy nie mam Ci nic do zaoferowania
Przy pełnym grafiku i liście oczekujących nie potrzebujesz marketingu, tylko wyższej ceny albo drugiej pary rąk. Wtedy każda wydana na promocję złotówka kupuje Ci rozmowy, których i tak nie obsłużysz.
Jeśli klientki nie wracają, bo efekt zabiegu ich nie przekonał, żadne przypomnienie tego nie zmieni. Wiadomość wysłana w idealnym momencie do kogoś niezadowolonego przypomina mu tylko, że był niezadowolony, i bywa, że sprowokuje opinię, której wolałabyś uniknąć. To jest sytuacja, w której rozmowa powinna dotyczyć zabiegu, nie komunikacji.
Osobny przypadek to gabinet psychoterapeutyczny albo inny, w którym etyka zawodowa ogranicza promocję i zbieranie opinii. Część tych narzędzi wtedy odpada i mówię o tym przed wyceną, a nie po. Zostaje uporządkowanie odpowiedzi na zapytania organizacyjne, czyli cena, dostępność i przebieg pierwszej wizyty, i to jest wtedy uczciwy zakres.
Ile klientek, które były raz, wróciło drugi raz?
Jeśli nie znasz tej liczby, zaczynam od jej policzenia. Dopiero potem rozmawiamy o tym, co wdrażać.
FAQ
Częste pytania
Wiadomość jest jedna, w Twoim języku i wysłana w momencie, który ma sens dla tej konkretnej osoby. To coś innego niż masowa wysyłka promocji do całej bazy w ten sam wtorek. Treść zatwierdzasz przed uruchomieniem i możesz ją zmienić w każdej chwili.
Jeśli Twój problem to nieobecności na umówionych wizytach, Booksy go rozwiązuje i nie potrzebujesz mnie. Jeśli problem to klientki, które przestały umawiać się w ogóle, system rezerwacji ich nie widzi, bo nie mają terminu, a więc nie ma czego przypominać.
Zgoda i dlatego nie ustawiam promocji ani wysyłek cyklicznych. Ustawiam jedną wiadomość po konkretnym zdarzeniu, na przykład po zakończonym cyklu. Jeśli klientka nie odpowiada, sekwencja się zatrzymuje i nie wysyła niczego więcej.
Najwięcej na starcie: rozmowa i przekazanie zdjęć oraz informacji o zabiegach. Potem tyle, ile zajmie akceptacja treści. Po wdrożeniu nic, bo to ma działać bez Ciebie i na tym polega cała rzecz.
Dokumentacja opisuje, gdzie co jest podpięte. Zmiana systemu wymaga przepięcia, ale nie budowania wszystkiego od nowa. Mówię o tym przed startem, jeśli widzę, że planujesz zmianę, żeby nie robić pracy dwa razy.
Przy bardzo małej bazie efekt będzie niewielki, bo nie ma kogo odzyskiwać. Policzmy to przed decyzją. Jeśli baza jest za mała, sensowniejsze jest zaczęcie od wizytówki i opinii, czyli od tego, co przyprowadza nowe osoby.