Marketing dla restauracji i sklepów lokalnych
Piątek wygląda dobrze. Wtorek i środa robią połowę tego obrotu, a personel, czynsz i prąd kosztują dokładnie tyle samo. Różnicę widać dopiero na koniec miesiąca, kiedy okazuje się, że dwa martwe dni w tygodniu zjadły to, co zarobiłeś w weekend.
W tym samym czasie ktoś w promieniu kilometra wpisał w telefon „obiad w pobliżu" i zobaczył trzy inne lokale.
Jak przyciągnąć klientów do lokalu albo sklepu?
Klient lokalny najczęściej nie szuka Cię z nazwy. Szuka kategorii i okolicy, potem sprawdza zdjęcia, godziny i opinie. Dlatego dla restauracji i sklepów zaczynam od wizytówki Google i regularnych treści, a nie od kampanii reklamowej. Wizytówka odpowiada na moment, w którym decyzja zapada w kilkanaście sekund.
- Każda godzina otwarcia kosztuje tyle samo, niezależnie od tego, czy ktoś wszedł
- Decyzja o wyborze lokalu zapada w Mapach Google, na zdjęciach i opiniach, zanim ktokolwiek trafi na stronę
- Reklama w wyszukiwarce działa słabiej w gastronomii, bo klient nie wpisuje frazy z nazwą usługi
- Treści do social i wizytówki: 1 500 zł za miesiąc albo 4 500 zł za trzy miesiące
- Formularz zamówień albo prosty system dla cateringu: 2 500 zł
Trzy sytuacje, które kosztują najwięcej
Najdroższe są martwe dni w tygodniu. Wtorek i środa mają ten sam koszt otwarcia co piątek: ta sama obsada, ten sam czynsz, to samo światło i ta sama praca w kuchni od rana. Obrót robią o połowę mniejszy. Nikt nie przypomina Twojej okolicy, że w tygodniu też jesteś otwarty i że masz lunch, więc ludzie z biur dwie ulice dalej idą tam, gdzie chodzą z przyzwyczajenia. To nie jest problem jakości, tylko widoczności w konkretnym momencie dnia.
Druga rzecz to wizytówka założona kiedyś przez kogoś innego. Godziny nieaktualne od świąt. Menu z zeszłego roku. Trzy zdjęcia zrobione telefonem pod złe światło i cztery nieodpowiedziane opinie sprzed pół roku, w tym jedna zła, która wisi na samej górze. To jest pierwsza rzecz, którą widzi ktoś, kto Cię szuka, i często jedyna, zanim podejmie decyzję. Strona internetowa, jeśli ją masz, przychodzi w tej kolejności znacznie później albo wcale.
Trzecia dotyczy pieniędzy, które wypływają cicho: prowizje od zamówień, które i tak byś dostał. Twój stały klient zamawia przez aplikację, bo tak jest mu wygodniej, a Ty płacisz prowizję od kogoś, kto zna Twój adres na pamięć i był u Ciebie w zeszłym tygodniu. Nie masz własnego kanału, na który mógłbyś go przenieść, więc przy każdym kolejnym zamówieniu oddajesz część marży za kontakt, który już do Ciebie należał.
Co z tym robię
Zaczynam od Twojej wizytówki, bo to najtańsza i najszybsza zmiana w całym zestawie. Aktualne godziny, komplet zdjęć wnętrza i dań, menu, odpowiedzi na opinie i regularne wpisy o tym, co się dzieje w lokalu. Tam zapada decyzja, więc porządkuję to miejsce przed czymkolwiek innym. Efekt bywa widoczny szybciej niż przy jakimkolwiek innym działaniu, bo nie budujesz nowego ruchu, tylko przestajesz tracić ten, który już Cię znajduje.
Potem treści, których nie musisz robić wieczorami. Posty i wpisy przygotowane z Twoich zdjęć, publikowane regularnie, ze szczególnym naciskiem na dni, które Ci nie idą. Chcesz zapełnić wtorek? Komunikacja ma dotyczyć wtorku i pojawiać się w poniedziałek wieczorem albo we wtorek rano, kiedy ludzie decydują, gdzie idą na obiad. Ogólne posty o istnieniu lokalu nie zmieniają rozkładu tygodnia, bo nie trafiają w moment decyzji.
Jeśli sprzedajesz catering, obsługujesz imprezy albo prowadzisz food trucka, dokładam prosty formularz zamówień. Zamówienie przychodzi do Ciebie z kompletem danych: termin, liczba osób, miejsce, budżet. Zamiast dziesięciu wiadomości w Messengerze o dwudziestej trzeciej, z których i tak trzeba wyłuskać, na kiedy i dla ilu osób. Przy dwóch wydarzeniach tygodniowo oszczędza to kilka godzin miesięcznie i, co ważniejsze, zmniejsza liczbę pomyłek w ustaleniach.
Reklamę płatną zostawiam na koniec i mówię wprost, kiedy nie ma sensu. Piszę o tym w sekcji niżej, bo w tej grupie to jest najczęstszy błąd inwestycyjny.
Przykład
Bistro obiadowe, jeden lokal, sześć osób. Wtorki i środy na poziomie czterdziestu procent obrotu piątku, przy identycznym koszcie otwarcia.
Po ustawieniu wizytówka ma aktualne menu lunchowe i zdjęcia dań, które faktycznie są w karcie, a nie sprzed dwóch zmian szefa kuchni. Wpis o daniu dnia pojawia się rano, kiedy ludzie z okolicznych biur decydują, gdzie idą na obiad, czyli między dziewiątą a jedenastą, a nie o piętnastej, gdy decyzja już zapadła. Właściciel nie robi nic poza wysłaniem zdjęcia z kuchni przez telefon. Cała reszta, czyli opis, godzina publikacji i format, dzieje się bez niego.
Ile to kosztuje
| Co | Ile |
|---|---|
| Treści do social i wizytówki, miesiąc na start | 1 500 zł |
| Treści przez trzy miesiące, po których profil działa sam | 4 500 zł |
| Formularz zamówień, kalkulator cateringu, proste narzędzie | 2 500 zł |
| Automatyzacja jednego powtarzalnego procesu | 1 500 zł |
| Ustawienie kampanii Google albo Meta | 2 400 zł jednorazowo |
To jest grupa, w której najczęściej odradzam największy pakiet na start. Wizytówka i trzy miesiące treści robią zwykle więcej niż kampania reklamowa za te same pieniądze, bo działają w miejscu, gdzie klient i tak podejmuje decyzję. Przy marży typowej dla gastronomii warto zacząć od mniejszego zakresu i dołożyć kolejny dopiero wtedy, gdy pierwszy się zwróci.
Kiedy nie mam Ci nic do zaoferowania
Przy jedzeniu albo obsłudze, które nie trzymają poziomu, marketing przyspieszy tylko tempo, w jakim ludzie się o tym dowiedzą. Więcej gości przy słabym daniu oznacza więcej złych opinii, a te zostają na wizytówce znacznie dłużej niż kampania. Podobnie z lokalizacją: jeśli lokal stoi bez ruchu pieszego i bez parkingu, a konkurencja siedzi przy głównej ulicy, sama widoczność w internecie tego nie zniweluje, bo wygoda dojścia bije wszystko przy decyzji o obiedzie.
Osobno powiem wprost o kampanii w wyszukiwarce, bo pytacie o nią najczęściej. W gastronomii działa słabo. Nikt nie wpisuje „restauracja włoska" i nie klika w reklamę tak, jak robi to przy usłudze, bo obiad wybiera się oczami: po zdjęciach, ocenie i odległości. Tu wygrywa wizytówka, zdjęcia i opinie, a reklama ma sens przy konkretnym wydarzeniu albo cateringu, czyli wtedy, gdy masz do zakomunikowania coś, czego okolica jeszcze nie wie.
Który dzień tygodnia kosztuje Cię najwięcej?
Zaczynam od tego pytania, nie od pakietu. 20 minut rozmowy, diagnoza i widełki w 48 godzin.
FAQ
Częste pytania
Prawdopodobnie niczym, jeśli zaczniemy od reklamy. Dlatego w tej grupie zaczynam od wizytówki i treści, a reklamę dokładam dopiero wtedy, kiedy jest co promować i gdzie kierować. Pięćset złotych wydane na promocję pustego profilu to pięćset złotych za pokazanie ludziom, że u Ciebie nic się nie dzieje.
Polecenie i wizytówka to ten sam mechanizm na dwóch etapach. Ktoś Cię poleca, a poleconą osobę i tak sprawdzi w Mapach, zanim przyjdzie. Zdjęcia i opinie decydują o tym, czy polecenie się domknie, czy rozejdzie po drodze.
Ustalamy jedną sesję na start i potem tyle, ile chcesz. Bez nowych zdjęć da się prowadzić profil przez kilka tygodni, ale nie w nieskończoność. Mówię o tym przed startem, żeby nie było niespodzianki w drugim miesiącu.
Tak, i to szybciej niż na dobre. Odpowiedź nie jest dla osoby, która napisała. Jest dla następnych dwudziestu, które to przeczytają, zanim zdecydują, i dla nich liczy się nie tyle treść skargi, co sposób, w jaki na nią zareagowałeś.
Wizytówka zmienia się od razu po uporządkowaniu. Efekt w liczbie gości zależy od tego, ile osób w Twojej okolicy w ogóle szuka. Nie obiecuję terminu, bo nie znam Twojej lokalizacji ani konkurencji, dopóki ich nie sprawdzę.
Policz średni rachunek razy liczbę gości, których musiałbyś dodatkowo obsłużyć przez trzy miesiące. Jeśli ta liczba wygląda nierealnie przy Twojej sali, zacznij od pakietu za 1 500 zł. Powiem o tym na rozmowie, jeśli tak wyjdzie z liczb, zamiast sprzedawać Ci większy zakres.