Spis treści
Masz kalendarz online, klientki umawiają się same, a telefon i tak dzwoni. Pytanie brzmi, czy to problem wart kilku tysięcy złotych, czy koszt prowadzenia gabinetu, który po prostu istnieje.
Odpowiedź da się ustalić przed wydaniem pieniędzy, na trzech pytaniach o Twoją własną skrzynkę.
Czy potrzebuję Agenta AI, skoro mam system rezerwacji?
Agent ma sens wtedy, gdy regularnie dostajesz pytania o cenę, czas trwania albo przygotowanie do zabiegu, na które istnieje jedna poprawna odpowiedź w Twoim cenniku, i przychodzą one poza godzinami pracy. Jeśli większość wiadomości dotyczy wyłącznie wolnego terminu, wystarczy kalendarz online i lepiej nie kupować drugiego systemu.
- Jeśli pytania dotyczą wyłącznie terminu, wystarczy kalendarz
- Agent opłaca się przy powtarzalnych pytaniach o cenę, zakres i przygotowanie
- Pytania o wskazania i przeciwwskazania zawsze trafiają do Ciebie, więc nie liczą się do rachunku
- Test dopasowania zrobisz sam, na wiadomościach z dwóch ostatnich tygodni
- Agent: 3 000 zł na jednym kanale, 9 500 zł w szerszym zakresie
Test dopasowania na trzech pytaniach
Otwórz wiadomości z ostatnich dwóch tygodni: Instagram, Messenger, SMS-y i nieodebrane połączenia, do których oddzwaniałaś. Podziel je na trzy kupki i policz każdą. Zajmuje to pół godziny i rozstrzyga sprawę lepiej niż jakakolwiek rozmowa handlowa.
Pierwsza kupka: wiadomości dotyczące wyłącznie terminu. „Czy jest coś w czwartek", „a w przyszłym tygodniu po 16". Jeśli to większość, agent niewiele doda, bo terminu i tak nie obieca. Twoim rozwiązaniem jest kalendarz online i widoczny link do niego wszędzie tam, gdzie klientki piszą: w opisie profilu, w wiadomości powitalnej, w stopce strony. To kosztuje godzinę pracy i żadnego wdrożenia.
Druga kupka: pytania o cenę, czas trwania, przygotowanie albo zasady. „Ile kosztuje", „ile to trwa", „czy przyjść bez makijażu", „co jeśli się spóźnię". Te agent przejmie w całości, o każdej porze, i to jest Twój zysk. Tylko te sztuki liczysz, planując, czy wdrożenie się zwróci.
Trzecia kupka: pytania wymagające Twojej oceny. „Czy to zadziała na moją cerę", „czy mogę przy tarczycy". Te i tak trafią do Ciebie, więc nie liczą się do rachunku. Agent zbierze przy nich kontakt i zapisze treść, dzięki czemu nie zginą i oddzwonisz przygotowana, ale nie oszczędzi Ci na nich czasu.
Policz drugą kupkę. To jest liczba, za którą płacisz, i jedyna, która ma znaczenie przy decyzji.
Kiedy odpowiedź brzmi: nie kupuj
Trzy sytuacje, w których mówię wprost: odpuść. Wolę to powiedzieć na rozmowie niż odebrać telefon po trzech miesiącach z pytaniem, po co to było.
Pierwsza: druga kupka to mniej niż kilka wiadomości tygodniowo. Odpisanie na nie zajmuje mniej czasu niż utrzymanie bazy wiedzy przy każdej zmianie cennika, a taka zmiana przychodzi u większości gabinetów co najmniej dwa razy w roku.
Druga: nie masz jeszcze kalendarza online. Agent rozwiązuje wtedy drugi problem, zanim rozwiążesz pierwszy. Rezerwacja online zabierze Ci więcej wiadomości niż jakikolwiek agent, bo część klientek pisze wyłącznie po to, żeby się umówić, i przestanie pisać, gdy będzie mogła kliknąć.
Trzecia: masz recepcję na pełny etat. Ktoś odbiera i odpisuje w godzinach pracy, więc zostaje wieczór i weekend. Rachunek robi się wtedy na tyle wąski, że rzadko domyka się przy tej cenie, chyba że prowadzisz gabinet o wysokim tickecie i pojedyncza odzyskana klientka pokrywa znaczną część wdrożenia.
Kiedy agent i kalendarz pracują razem
Podział jest prosty. Ustal go przed wdrożeniem, żeby nie budować dwóch systemów robiących to samo i nie płacić dwa razy za tę samą funkcję.
Kalendarz odpowiada za terminy i rezerwacje, czyli za wszystko, co dzieje się od momentu, w którym klientka wie, czego chce. Agent odpowiada na pytania i kieruje do kalendarza, czyli obsługuje etap wcześniejszy, ten, w którym klientka jeszcze się zastanawia. Kiedy pyta o cenę i termin w jednej wiadomości, agent podaje cenę ze swojej bazy i link do wolnych terminów, zamiast obiecywać godzinę, której nie widzi.
Przy pytaniach o zdrowie agent nie odpowiada wcale. Zbiera kontakt i treść pytania, a Ty oddzwaniasz przygotowana. Ta granica jest stała i nie negocjuję jej przy wdrożeniu, nawet jeśli klientka zapyta trzeci raz innymi słowami.
Co zyskujesz poza czasem
Nazwijmy to, bo nie widać tego w rachunku, a przy prowadzeniu gabinetu bywa ważniejsze od zaoszczędzonych minut.
Przestajesz sprawdzać telefon w trakcie zabiegu. Wiadomość, która przychodzi o 14:00, dostaje odpowiedź o 14:00, bez Twojego udziału i bez przerywania pracy przy klientce, która za tę uwagę płaci.
Klientka pisząca w niedzielę nie czeka do poniedziałku i nie pisze w tym czasie do salonu obok. Przy zabiegach, na które decyduje się pod wpływem impulsu po obejrzeniu zdjęć, ten jeden dzień zwłoki potrafi kosztować całą wizytę.
Po miesiącu masz też zapis rozmów, czyli listę pytań, które faktycznie padają. To bywa najbardziej użyteczna część wdrożenia, bo pokazuje, czego brakuje w opisie zabiegów na stronie i w cenniku. Część tych pytań przestanie się pojawiać, gdy uzupełnisz opisy, i to jest oszczędność, której nikt nie planuje.
Zrób test na własnych wiadomościach, zanim zdecydujesz
Przejdę z Tobą przez te trzy pytania na rozmowie. Jeśli wyjdzie, że wystarczy Ci kalendarz, powiem to i nie wystawię wyceny.