Spis treści
Policz, ile razy w zeszłym tygodniu napisałeś to samo zdanie. U większości firm usługowych jedno pytanie wraca codziennie, dwa albo trzy kolejne kilka razy w tygodniu, a reszta to sprawy jednorazowe.
Wdrożenie, które próbuje obsłużyć wszystko naraz, kosztuje najwięcej i przynosi najmniej. Zacznij od tego jednego.
Od czego zacząć wdrożenie Agenta AI?
Zacznij od jednego pytania, które wraca codziennie, i od jednego kanału, przez który przychodzi najczęściej. Wypisz poprawną odpowiedź, sprawdź przez tydzień, czy ta odpowiedź faktycznie kończy sprawę, i dopiero potem decyduj o szerszym zakresie. To kosztuje mniej niż budowa dużego systemu i pokazuje, czy agent ma co przejąć.
- Jedno pytanie i jeden kanał na start, nie cała obsługa klienta naraz
- Kandydat to pytanie wracające co najmniej raz dziennie z jedną poprawną odpowiedzią
- Zanim wdrożysz, przetestuj odpowiedź ręcznie przez tydzień
- Jeśli nie umiesz wypisać piętnastu powtarzalnych pytań, jest za wcześnie
- Agent na stronie: 3 000 zł. Rozszerzenie na kolejne kanały wyceniam osobno
Jak znaleźć to jedno pytanie
Otwórz skrzynkę i wiadomości z ostatnich dwóch tygodni. Wypisz pytania, nie sprawy, bo to dwie różne rzeczy: sprawa dotyczy konkretnego klienta i jest jednorazowa, pytanie wraca. Przy każdym postaw kreskę za każdym razem, gdy się powtórzyło. Zajmuje to dwadzieścia minut i jest to najlepiej wykorzystane dwadzieścia minut w całym procesie decyzyjnym.
U firmy montażowej lista wygląda zwykle tak: ile to kosztuje, czy dojeżdżacie do mojej miejscowości, na kiedy macie wolny termin, czy robicie też drobne naprawy. U firmy sprzątającej inaczej: ile kosztuje mieszkanie o danym metrażu, czy przyjeżdżacie ze środkami, czy da się w sobotę. Zwróć uwagę, że w obu przypadkach pierwsze pytanie dotyczy pieniędzy, a drugie zasięgu albo terminu, i to jest wzorzec powtarzalny w większości usług.
Pytanie z największą liczbą kresek jest Twoim kandydatem. Jeśli po dwóch tygodniach żadne nie ma więcej niż trzy, agent nie rozwiąże Twojego problemu, bo problemem nie jest powtarzalność, tylko coś innego: zbyt mała liczba zapytań albo zbyt zróżnicowane zlecenia. Warto to wiedzieć przed wydaniem trzech tysięcy złotych, a nie po.
Test, który zrobisz sam, za darmo
Zanim cokolwiek wdrożysz, sprawdź jedną rzecz: czy Twoja odpowiedź faktycznie kończy sprawę. To jest pytanie, na które żadna prezentacja narzędzia Ci nie odpowie, bo dotyczy Twoich klientów, a nie technologii.
Wypisz poprawną odpowiedź na wybrane pytanie i przez tydzień wysyłaj dokładnie ją, bez dopisków i bez dostosowywania do sytuacji. To wymaga pewnej dyscypliny, bo odruch podpowiada, żeby coś dodać. Potem policz, w ilu przypadkach klient odpisał „dziękuję, w takim razie poproszę o kontakt", a w ilu dopytywał o kolejne rzeczy.
Jeśli odpowiedź kończy sprawę w większości przypadków, agent ją przejmie i odzyskasz ten czas w całości. Jeśli po niej i tak wywiązuje się rozmowa, pytanie tylko wygląda na powtarzalne, a faktycznie za każdym razem dotyczy innej sytuacji. Wdrożenie nie ma wtedy czego przejąć i dostaniesz system, który odpowiada, a Ty i tak piszesz drugą wiadomość.
Ten test kosztuje tydzień uwagi i zero złotych. Jest wart więcej niż każda prezentacja narzędzia, bo odpowiada na jedyne pytanie, które naprawdę decyduje o zwrocie z wdrożenia.
Dlaczego nie budować od razu wszystkiego
Trzy powody, wszystkie policzalne, i wszystkie działają przeciwko szerokiemu zakresowi na starcie.
Pierwszy: koszt rośnie szybciej niż korzyść. Obsłużenie dziesięciu najczęstszych pytań daje gros wartości, bo to one wracają codziennie. Dołożenie kolejnych trzydziestu rzadkich pytań podnosi pracę nad bazą wiedzy o połowę, a dotyczy spraw, które zdarzają się raz na miesiąc. Płacisz więc znacznie więcej za znacznie mniej.
Drugi: nie wiesz jeszcze, o co klienci zapytają. Pierwsze tygodnie działania pokazują pytania, o których nie pomyślałeś, bo są formułowane inaczej, niż zakładałeś, albo dotyczą rzeczy, które Tobie wydają się oczywiste. Baza wiedzy zbudowana po tych obserwacjach jest wyraźnie trafniejsza niż zaprojektowana z góry przy stole.
Trzeci: duży system trudniej utrzymać. Każda zmiana cennika oznacza przejrzenie wszystkiego, co go dotyczy. Przy wąskim zakresie to jedna poprawka w jednym dokumencie, przy szerokim kilkanaście miejsc, z których o dwóch zapomnisz. Po pół roku agent zaczyna wtedy podawać nieaktualne informacje i to jest gorsze niż brak agenta.
Kiedy rozszerzyć zakres
Trzy warunki naraz i wszystkie muszą być spełnione, bo inaczej rozszerzenie doda pracy, a nie wyniku.
Pierwszy: pierwsze pytanie jest obsługiwane bez Twojego udziału przez co najmniej miesiąc. Nie tydzień, bo tydzień pokazuje głównie błędy konfiguracji, a nie rzeczywisty wzorzec zachowań klientów.
Drugi: znasz z zapisu rozmów, o co klienci pytają dalej, więc wiesz, co dołożyć, zamiast zgadywać. To jest największa wartość pierwszego miesiąca i powód, dla którego zapis rozmów wchodzi w podstawowy zakres.
Trzeci: masz w materiałach gotowe odpowiedzi na te nowe pytania, a nie zamiar je kiedyś napisać. Brak tego warunku jest najczęstszą przyczyną, dla której rozszerzenia się przeciągają: wdrożenie czeka na treści, których nikt nie ma czasu przygotować.
Czego ten sposób nie załatwia
Poza zasięgiem zostaje wszystko, co dzieje się z zapytaniem po rozmowie: zapis sprawy, przypomnienie o odpowiedzi, przekazanie danych do dokumentu. To obieg pracy, czyli inna usługa. Liczba zapytań też się od tego nie zwiększy. Zmienia się to, ile z nich dostaje odpowiedź na czas, a więc ile z nich w ogóle dochodzi do rozmowy z Tobą.
Rozmowa o samym zleceniu zostaje po Twojej stronie. Agent obsługuje pierwsze pytanie, nie decyzję zakupową, i przy zleceniach wartych kilkanaście tysięcy złotych nikt nie oczekuje inaczej.
Zrób najpierw tygodniowy test, zanim wydasz złotówkę
Pokażę Ci, jak go przeprowadzić i jak odczytać wynik. Jeśli wyjdzie, że agent nie ma co przejąć, powiem to zamiast wyceniać wdrożenie.