Treści do social mediów i wizytówki Google

30 pomysłów na posty dla salonu kosmetycznego, które przypominają klientkom o kolejnym terminie

Spis treści
  1. O czym pisać na Instagramie
  2. Przed wizytą: zdejmowanie wątpliwości
  3. Po efekcie: dowód, który sprzedaje
  4. Między wizytami: powód, żeby wrócić
  5. Przed sezonem: treści z wyprzedzeniem
  6. Czego posty nie zrobią

Czwartek za tydzień: trzy wolne okienka. Siadasz wieczorem, otwierasz Instagram i piszesz „mamy jeszcze wolne terminy". Post zbiera cztery polubienia i żadnej rezerwacji.

Problem nie leży w tym, że napisałaś za późno. Leży w tym, że ten post nie dał klientce żadnego powodu, żeby przyjść akurat teraz.

O czym pisać na Instagramie salonu kosmetycznego?

Post o wolnym terminie działa wtedy, gdy trafia w moment kalendarza klientki: przed wizytą, zaraz po efekcie, między wizytami albo przed sezonem. Treść przygotowana z materiału, który powstaje w salonie, pomaga jej wrócić wtedy, gdy ma na to czas, zamiast przypominać o pustym grafiku w ostatniej chwili.

  • Cztery momenty kalendarza klientki: przed wizytą, po efekcie, między wizytami, przed sezonem
  • Post o wolnym terminie działa, gdy zawiera powód, a nie samą informację o pustce w grafiku
  • Materiał powstaje przy pracy: efekty, kadry z zabiegu, odpowiedzi na pytania klientek
  • Automatyczne przypomnienie po wizycie to osobne narzędzie, nie post
  • Treści do social i wizytówki: 1 500 zł za miesiąc albo 4 500 zł za trzy miesiące

Przed wizytą: treści, które zdejmują wątpliwość

Klientka, która rozważa zabieg pierwszy raz, ma zwykle trzy pytania i żadnego z nich nie zada wprost. Ile to boli, ile trwa i czy będzie widać efekt od razu. Treści z tej grupy odpowiadają na nie, zanim zdąży się zniechęcić.

Sprawdza się tu osiem tematów: jak wygląda pierwsza wizyta krok po kroku, jak się przygotować, czy przyjść bez makijażu, ile trwa zabieg i ile z tego to sam zabieg, co odczuwa się w trakcie, jakie są przeciwwskazania ogólne, co robić po wyjściu, kiedy widać pierwszy efekt.

Ten rodzaj treści ma podwójny zwrot i dlatego zaczynam zwykle od niego. Po pierwsze zdejmuje wątpliwość, która blokuje rezerwację. Po drugie zmniejsza liczbę pytań w wiadomościach, bo klientka znajduje odpowiedź, zanim napisze. Przy salonie odbierającym kilkanaście wiadomości tygodniowo to realny odzysk czasu, którego nie widać w statystykach postów.

Format ma znaczenie: tekst plus zdjęcie stanowiska albo krótkie nagranie z przygotowania. Nie potrzebujesz produkcji, potrzebujesz konkretu.

Po efekcie: dowód, który sprzedaje następną wizytę

Zdjęcia efektów to najmocniejsza kategoria w tej branży i jednocześnie ta, w której najłatwiej o potknięcie prawne i wizerunkowe.

Osiem tematów, które działają: efekt po serii, a nie po jednym zabiegu, detal zamiast całej twarzy, efekt na różnych typach cery albo włosów, praca w trakcie, kadr pokazujący precyzję, komentarz klientki za jej zgodą, porównanie stanu po czterech i po ośmiu tygodniach, przypomnienie, po jakim czasie efekt naturalnie słabnie.

Ten ostatni temat jest najbardziej niedoceniany, a robi najwięcej dla powrotów. Klientka rzadko wie, że zabieg pielęgnacyjny ma sens co sześć tygodni albo że seria bez trzeciej wizyty nie da rezultatu. Post, który to wyjaśnia bez sprzedawania, przygotowuje grunt pod następną rezerwację lepiej niż jakakolwiek promocja.

Zgoda klientki na publikację musi być wyraźna, a przy zabiegach medycyny estetycznej dochodzą ograniczenia regulaminowe platform i prawne dotyczące pokazywania efektów. Sprawdzam to przed przygotowaniem materiałów, bo usunięty post to mniejszy problem niż zablokowane konto.

Między wizytami: powód, żeby wrócić teraz

Tu mieści się większość treści, które faktycznie zapełniają grafik, i tu popełnia się najczęstszy błąd, czyli komunikat o pustych terminach bez żadnego powodu.

Osiem tematów: konkretny zabieg z wolnymi terminami w tym tygodniu i informacją, dla kogo jest, pielęgnacja domowa między wizytami, najczęstszy błąd w dbaniu o efekt, produkt, który polecasz i dlaczego, odpowiedź na pytanie zadane przez klientkę w tym tygodniu, zmiana w grafiku albo nowe godziny, nowy zabieg z wyjaśnieniem, czym różni się od tego, co już znają, krótka historia realnego przypadku bez nazwiska.

Różnica między postem, który działa, a takim, który zbiera polubienia, sprowadza się do jednego: czy klientka po przeczytaniu wie, co ma zrobić i dlaczego akurat teraz. „Mamy wolne terminy" nie spełnia żadnego z tych warunków. „W czwartek i piątek mam wolne okienka na oczyszczanie, to dobry moment przed weekendem, zapisy przez link w opisie" spełnia oba.

Przed sezonem: treści planowane z wyprzedzeniem

Sześć tematów wiążących się z kalendarzem: przygotowanie do wesela z informacją, ile tygodni wcześniej zacząć, pielęgnacja przed wakacjami i po nich, zmiana pielęgnacji jesienią, terminy przedświąteczne i moment, w którym się kończą, seria zabiegów wymagająca kilku tygodni, czyli komunikat wysyłany odpowiednio wcześniej, oraz karnety i bony jako temat sezonowy.

Ta grupa ma jedną przewagę nad pozostałymi: da się ją zaplanować z półrocznym wyprzedzeniem, bo daty są znane. Wesela zaczynają się w maju, więc pytania o przygotowanie pojawiają się w lutym. Terminy przedświąteczne zapełniają się w listopadzie, nie w grudniu. Publikacja w momencie, w którym klientka dopiero zaczyna o tym myśleć, jest warta wielokrotnie więcej niż ta sama treść tydzień przed terminem.

Przy planowaniu sezonowym pojawia się też naturalna okazja do komunikatu o pilności, który nie jest sztuczny. „Terminy przed świętami zwykle kończą się w połowie listopada" to informacja, a nie chwyt, i klientki reagują na nią inaczej niż na cotygodniowe okazje.

Czego posty nie zrobią

Nie przypomną konkretnej klientce o jej terminie. Post trafia do wszystkich albo do nikogo, a przypomnienie po sześciu tygodniach od wizyty musi trafić do jednej osoby, w jej terminie. To zadanie dla automatyzacji marketingu i osobne narzędzie.

Nie zapełnią grafiku, który jest pusty z powodu ceny albo lokalizacji. Więcej osób zobaczy ofertę i tyle samo z niej zrezygnuje. Treści zwiększają szansę na rezerwację u kogoś, kto już rozważa wizytę, a nie tworzą popytu tam, gdzie go nie ma.

Nie zastąpią wreszcie wizytówki Google. Klientka, która zobaczy post, sprawdzi profil w Mapach przed umówieniem, zwłaszcza jeśli trafia do Ciebie pierwszy raz. Instagram pokazuje efekt, wizytówka potwierdza, że firma istnieje, ma godziny i opinie.

Treści do social i wizytówki

Ile wieczorów w miesiącu zabiera Ci Instagram?

Przygotowuję treści z Twoich zdjęć i Twoim językiem, w rytmie dopasowanym do kalendarza klientek. Ty wysyłasz materiał, resztę robię ja.

FAQ

Częste pytania